Cassie: I stopped eating, and then everyone had to do what I said. That was powerful.
Teacher: Did you enjoy it?
Cassie: … I think it was the happiest time of my life. But, I had to stop before I died because otherwise it wasn’t fun. You wouldn’t understand.
Teacher: You’re wrong Cassie.
Cassie: Did you … did you cut yourself too?
Teacher: People will do anything to work out why they feel bad, won’t they?
Cassie: Did you work it out?
Teacher: Like I said, i’m not supposed to help you with your exam.
Cassie: I want you to tell me.
Teacher: What?
Cassie: How to stop bad things from happening.
Teacher: Doesn’t work, does it? That’s why you have to start eating again.
Cassie: I fell in love …
Teacher: Ah, love. Why cut yourself when you can be in love?
poniedziałek, 16 listopada 2009
40. Love is, like, really important. It's good to be loved. Even if it's only for one night.
Autor: Chel o 09:58środa, 11 listopada 2009
Nie spodziewałam się. Może chwilowo łapię równowagę, po dwóch tygodniach przechylania się z jednego obłędu w drugi. A przynajmniej wczoraj wieczorem trzymałam pion.
Stałam się niezwykle kłótliwo-płaczliwa. Moją mamę doprowadzam do wyjazdów z domu i łez, co w sumie nie jest nowością. Wzajemnie przepychamy się, aby tylko wytrącić drugą z równowagi. Taka walka nie wiadomo o co. Na siłę, próbujemy przekonać do swoich racji, co w żadnym wypadku nie ma najmniejszego sensu. Niestety każda kolejna mądrość życiowa z pokolenia wyżej psuje moją mozaikę, która i tak jest już wystarczająco szaro-bura. Proszę tylko nie zabieraj mi kolejnych kolorów... Agresywna obrona powoduje tylko pogorszenie sytuacji. Przepraszam, ale też proszę- spróbuj mnie zrozumieć. Koleżeński układ między nami nie jest dla mnie odpowiedni, nie rozerwiesz mnie. Zresztą i tak potem usłyszę, że jestem taka jak "oni", a Ty zawsze będziesz obca. Przepraszam, że przeze mnie znalazłaś się tutaj. W tym układzie, który jest taki, a nie inny.
Przepraszam.
*
sobota, 31 października 2009
Pachnę Klein'owską wiecznością i wmawiam sobie, że istnieją rzeczy które w żaden sposób nie mijają. Robin Thicke w tle coś powtarza o pozostaniu młodym, a na spotkaniu z M. rozpatrywałyśmy kiedy nadejdzie pora na pierwszy botoks i wyśmiałyśmy jedną z nowszych komentatorek mody. Wieje jesienią i już mi zimno. Z chęcią ukryłabym się pod kołdrą, zakrywając się po sam czubek nosa i przespała to wszystko. Mam zmarznięte palce, zimną herbatę i chyba to brzmi jakbym narzekała, ale w sumie wcale tak nie jest. Będę się upierać, że jest dobrze do momentu, aż nie powiesz dość. Żałosne, ale właśnie tak to wygląda.



