Całkiem prawdopodobne, że zarzut "za dużo myślisz" jest całkowicie uzasadniony i wbrew wszystkiemu nie pozbawiony podstaw. Jednak w tym wszystkim nie potrafię się tego pozbyć. Łapanie chwil i oddechów, bo chyba jednak ciąży nade mną coś, albo ciąże sama nad sobą i z bezczelną premedytacją sama sobie zabieram to, na czym mi zależy.
Ale w tym wszystkim odkrywam, że im więcej myślę, tym mniej mam do powiedzenia komukolwiek. Tak to właśnie zaczyna wyglądać, znów.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz